Maska Yasumi - podejście drugie

30 marca

Jakiś czas temu, zaraz po otrzymaniu lutowego Shinybox'u zaprezentowałam Wam maskę kremową od Yasumi. Niezadowolona z jej konsystencji oraz przygotowania postanowiłam, z pozostałą połową, zrobić coś innego.
Tak w ruch poszedł olej arganowy od Your Natural House.

Czy tym razem maska spełniła moje oczekiwania? Zapraszam!

Pod tym linkiem znajdziecie podejście pierwsze.



Tym razem do wody dodałam jeszcze jeden składnik - około 10 ml oleju arganowego od Your Natural Side.
Następnie tak jak poprzednio mocno zatrzęsłam shakarem. Tutaj pierwsza miła niespodzianka - już po chwili masa była bardzo dobra.


Maska idealnie pokryła moją twarz, nie spływając z niej. Zmywanie było lekko gorsze, ponieważ cudem nie zatkałam kranu. Można było ją miejscami ściągać.


Ten sposób okazał się o niebo lepszy. Do tego olej arganowy sam w sobie zadziałał na moją twarz, pozostawiając ją miękką, delikatną w dotyku, a do tego odżywioną.


Próbowaliście tak przygotować maskę kremową od Yasumi? Może znaleźliście inny, lepszy sposób?

Maska do kupienia tutaj, olej arganowy tutaj.




You Might Also Like

4 komentarze

  1. Nie próbowałam, ale niestety wygląda jak kupa :) hehe

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miałam wersje dla cery tłustej- usuwająca nadmiar sebum. I jestem zachwycona ta maska. Mi wystarczyło kilka ml wody do tego ok łyzka maski i zrobiła mi się super konsystencja. Na twarzy wysycha tworząc silikonowa maskę, która można ściągać bez zmywania. W dodatku mam po niej cudowna skórę w dotyku. Kocham ta maske!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam wersje dla cery tłustej- usuwająca nadmiar sebum. I jestem zachwycona ta maska. Mi wystarczyło kilka ml wody do tego ok łyzka maski i zrobiła mi się super konsystencja. Na twarzy wysycha tworząc silikonowa maskę, która można ściągać bez zmywania. W dodatku mam po niej cudowna skórę w dotyku. Kocham ta maske!!!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo wiele. Dziękuję ♥
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj.
Chętnie Cię odwiedzę. Nie mam nic przeciwko zostawianiu linka do Twojego bloga w komentarzu, ale i bez tego bez problemu Cię znajdę. :)