Matujący podkład Mariza + sweatche

Nadmierne wydzielanie sebum to dość częsty problem. Niestety, podkłady często potęgują ten proces, a po kilku godzinach twarz wygląda jak oblana olejem. Poszukiwania idealnego podkładu matującego trwają, a ja na mej drodze sięgam po ten od Marizy.


Oil free

Ostatnio pracowałam dorywczo w jednej z popularnych sieci drogeryjnych. Wiele kobiet szukało podkładów, które przede wszystkim zmatowią ich buzie. Co więcej - życzyły sobie, aby opakowanie zawierało napis oil free. I przyznam szczerze, że z tym ciężko. Co więcej, podkłady matujące często są zbyt mało matujące, a za to mocno kryją i wysuszają buzię. Kilka dni później przeglądając katalog Marizy trafiłam na podkłady w czarnej szacie graficznej, które obiecywały mocny mat, idealnie nadające się do cery tłustej i mieszanej. Postanowiłam je sprawdzić. Jako, że katalog o kolorze mało mi powie, zamówiłam cztery kolorki - 20 porcelanowy, 21 cappuccino, 23 beżowy oraz 24 naturalny.

Od żółtości po różowości

Kolory mocno mnie zaskoczyły, a dokładnie ich tonacja - 21 to podkład z maksymalnie żółtymi pigmentami, czego często szukamy i nie możemy znaleźć w drogeryjnych buteleczkach. Fanki czegoś bardziej różowego też znajdą coś dla siebie. 24, czyli naturalny, to prawdziwa różowa bomba. 20 i 23 są najbardziej wyśrodkowane, w beżowych tonach. 20 mocno jasny, za to 23 idealny dla mnie. I ten zaczęłam testować.

Bez krycia nie ma matu?

Tak jak wcześniej wspomniałam - większość podkładów matujących ma dodatkowe walory mocno kryjących, a przy tym przesuszających produktów. Podkreślają suche skórki i wyglądają na lekko zważone. Pierwsza aplikacja za pomocą gąbeczki przebiegła bardzo sprawnie. Jego konsystencja jest dość treściwa, ale dobrze się wchłania w skórę i wygląda bardzo naturalnie - może nawet zbyt. Nie pozostawia po sobie efektu sztucznego, płaskiego matu i przykrytej warstwą buzi. Walczy ze świeceniem, w bardzo naturalny sposób. Jako, że mam świadomość o tym, że produkty do makijażu wyklepywane gąbeczką wyglądają często lepiej, kolejna próba odbyła się za pomocą dłoni. Tutaj podkład krył delikatnie mocniej, ale też nie było to nic mocnego. Większe niedoskonałości nim nie przykryjemy. Nadal pozostał mało widoczny na skórze, nie tworząc maski. Jednak ta metoda sprawiła, że trzymał się on na twarzy krócej. Przy gąbeczce nie zauważyłam zjeżdżania z twarzy, natomiast przy dłoni (po około 6 godzinach) widać było, że potrzebuje poprawki, przypudrowania.

Dla kogo?

Uważam, że jest to produkt idealny dla osób, które nie potrzebują mocnego krycia, a za to pragną matowego efektu bez podkreślania suchych skórek i przesuszania twarzy. Delikatny w działaniu, nie szkodzi skórze, a przy tym pozostawia ją nie płaską i mimo matu, świeżą.

Dołącz do grona Marizy i kupuj kosmetyki taniej o 30% ♥ Zarabiaj, oszczędzaj, baw się!
Rejestracja tutaj.
Najnowszy katalog znajdziesz tutaj.

Zobacz też:



4 komentarze:

  1. zupełnie nie znana mi marka ale mam cerę tłustą i pewnie dobrze by się spisał :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wciąż nie poznałam nic tej marki, ale jeśli chodzi o podkłady, to obawiam się, że miałabym problem z kolorem :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, czy wie pani gdzie mozna kupic ten podkład w colorze cappucino ewentualnie beż, bo nigdzie nie mg go znaleźć?

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo wiele. Dziękuję ♥
Chętnie Cię odwiedzę. Nie mam nic przeciwko zostawianiu linka do Twojego bloga w komentarzu, ale i bez tego bez problemu Cię znajdę. :)

@templatesyard