Nails Company, Parafina na zimno

03 marca

Nie wiem jak Wy, ale ja w okresie zimowym cierpię na okropnie suche dłonie. Zwykłe kremy nic nie pomagają, a kolejne puste tubki lądują do kosza. Odwiedzając sklep Nails Company przyjrzałam się nowości, czyli parafinie na zimno przeznaczoną do rąk. Pomyślałam czemu nie spróbować?

Krótko, zwięźle i na temat o parafinie na zimno.




Parafinę dostaniemy w trzech wersjach:

  • Pomarańczowa, inspirowana zapachem Hugo Boss
  • Zielona, inspirowana zapachem Escada Taj Sunset
  • Niebieska, inspirowana zapachem Thierry Mugler Alien


Wybrałam pierwszą z nich, która ma niesamowicie świeży owocowy, przełamany słodyczą zapach. Już pierwszego wieczoru po jej otrzymaniu, nałożyłam dość dużą warstwę parafiny na dłonie, na to foliowe rękawiczki (można dostać takie np. na stacjach benzynowych), a całość owinęłam, tyle co ściągniętym z kaloryfera, ręcznikiem. Po dwudziestu minutach zmyłam tłustą warstwę z rąk ii... pomogło. Parafina na zimno sprawiła, że moje dłonie stały się wyraźnie nawilżone, ujędrnione oraz miękkie. Suche zadziory w okolicach paznokci zniknęły. Zabieg wystarczył na kilka dni. 
Parafinę nałożyłam również na suche miejsce na piszczelu, z którym poradziła sobie równie dobrze. 
Jeśli nie lubicie siedzieć z czymś na dłoniach przez dłuższy czas - zdarza mi się nałożyć delikatną waarstwę, która się wchłania i daje prawdziwą ulgę dłonią.
Na efekt wpływają rewelacyjne składniki zawarte w parafnie: Masło Shea, które regeneruje oraz odżywia skórę oraz witaminy A i E, które wygładzają oraz chronią skórę przed wolnorodnikami.


Parafina na zimno od Nails Company to strzał w dziesiątkę. Pokochałam ją ja i moja mama. Kilkanaście minut z nią na dłoniach potrafi zdziałać cuda. Nawilża, uelastycznia oraz chroni naskórek przed ponownym przesuszeniem. Czy nie tego właśnie potrzebujemy po okresie mrozu i sztucznego ogrzewania?

Jeśli masz dość spierzchniętych, suchych dłoni oraz pękania naskórka zajrzyj tutaj i wybierz wersję dla siebie.


You Might Also Like

16 komentarze

  1. Uwielbiam parafinę, problem z przesuszonymi dłońmi oczywiście mnie nie opuszcza zimą i jesienią, parafina to świetne rozwiązanie.
    W tym roku już pewnie nie będę mieć z tym problemów, ale w przyszłym na pewno sobie przypomnę Twój wpis!
    Poklikasz?
    Mój Blog
    Nowy dział na blogu

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam parafinę na ciepło :) tłusty kremik i zastygająca parafina... Dawno nie miałam tego zabiegu. Z zimną nie miałam jeszcze do czynienia :) trzeba to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie stosowałam parafiny na dłonie. Ale jestem chętna wypróbować:). Ja zawsze stosuje piling z kawy a póżniej robię izolację na ciepło z foli i ręczników i dłonie mam jak u dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. rzadko stosuje parafinę, ale lubię ją :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kiedyś robioną parafinę na dłonie i byłam zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wolę jednak coś bez parafiny a z dużo ilością shea.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy produkt. Zastanawiaja mnie zwlaszcza ivh apachy

    OdpowiedzUsuń
  8. Zima to najgorszy okres dla dłoni, mi zazwyczaj pomagają zwykłe kremy, ale parafina to fajne wyjście :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie korzystam z parafiny, wystarcza mi masło shea lub olej kokosowy. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi i wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi by się przydało bo pracując w gastronomii ciągle wysuszam ręce w wodzie :/

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wolę parafinę z parafiniarki, ale zimną zna tylko z bielendy professional.

    OdpowiedzUsuń
  13. Parafina jest mi obca z każdej strony. Z chęcią przyjrzałabym się jej bliżej, bo słyszałam o niej dużo dobrego :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda na to, że będę musiała wypróbować ;) zapowiada się bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wygląda na to, że będę musiała wypróbować ;) zapowiada się bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo wiele. Dziękuję ♥
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj.
Chętnie Cię odwiedzę. Nie mam nic przeciwko zostawianiu linka do Twojego bloga w komentarzu, ale i bez tego bez problemu Cię znajdę. :)