Mazidła, czyli zrób to sam - Keratynowe serum do włosów

22 maja


Produkt wybrałam sama do testowania, dzięki uprzejmości firmy MAZIDŁA.

Przypomnijcie sobie czasy szkolne, gdy na chemii jedną z najciekawszych rzeczy, które mogła zrobić nauczycielka było doświadczenie. Niebieski dym, niewielki wybuch czy inna reakcja chemiczna - wszystko to sprawiało, że lekcje były przyjemne oraz zostawały długo w pamięci. Pamiętasz, gdy sama pragnęłaś dodać coś do czegoś i uzyskać coś? Teraz masz na to szansę.

Przedstawiam keratynowe serum do włosów od Mazidła półprodukty kosmetyczne.



Wybrałam gotowy zestaw. Serum keratynowe do włosów. Całość prezentuje się następująco:



 Zestaw zawiera zarówno instrukcje wykonania, jak i listę półproduktów, które w nim znajdziemy:


 Składnikiem bazowym jest Ekologiczny hydrolat lipowy + Pantenol


 Pierwsze co dodajemy to Aloes w proszku:


Następnie Karagenin, który ma konsystencję galaretki:


Zakręcamy butelkę i wstrząsamy nią kilkakrotnie:


Kolejnym krokiem jest wstawienie szklanej butelki do kubka (w moim przypadku szklanki) o pojemności 250 ml oraz zalanie mikstury gorącą wodą, tak aby była ona do wysokości płynu w butelce:

 Po 10 minutach wyciągamy i ponownie nią trzęsiemy:


Ponownie odkręcamy butelkę  i wlewamy pozostałe składniki:


Keratyna hydrolizowana, z numerkiem 4:


Ocet ziołowy z 5:


Leucidal z 6:


Ponownie zakręcamy butelkę i kilkanaście razy wstrząsamy:


Całość przelałam do dołączonej buteleczki z atomizerem, którą wcześniej umyłam pod bieżącą wodą z użyciem detergentu, a następnie zdezynfekowałam spirytusem rektyfikowanym 95%:


Ostatnim krokiem jest przyklejenie etykiety na buteleczkę oraz napisanie daty ważności, którą wyznacza najkrótsza spośród produktów wchodzących w skład zestawu:


Przejdźmy do najważniejszego, czyli działanie:

Moje włosy są mocno kręcone, przesuszone na końcach, bardzo trudne do rozczesania. Decydując się na to serum nie oczekiwałam spektakularnych rezultatów. Po pierwszym użyciu stwierdziłam, że nigdy nie miałam aż tak śmierdzącego kosmetyku. Wyobraź sobie zapach maggi (tak, tej przyprawy do zup, sosów) wraz z przesiąkniętą zapachem glonów wodą morską. Brzmi strasznie, prawda? Miałam nadzieje, że ten zapach długo nie pozostanie na moich włosach i na całe szczęście tak się stało. Już po 15 minutach ulotnił się.
Po pierwszym użytkowaniu nie widziałam różnicy, ale po drugim... stwierdziłam, że nie miałam nigdy lepszego produktu do moich włosów.
Moje włosy po umyciu bardzo trudno rozczesać, z tego powodu, że: a) są kręcone b) na co dzień ich nie rozczesuje c) jest ich bardzo dużo. Po tym serum stał się cud i grzebień z szerokimi rozstawieniem ząbków bez problemu przebił się pierwszy, drugi raz przez moje włosy. Cudo! Już ten fakt sprawił, że zapomniałam o jego  cuchnącym zapachu. Kolejnym aspektem jest to, że moje włosy przestały żyć własnym życiem. Stały się łatwe do ułożenia, a efekt, jaki chciałam uzyskać - bez problemu uzyskiwałam. Czy to miały być loczki typu baranki czy raczej płaskie fale. Wczoraj po farbowaniu, gdy miałam ochotę pozostawić włosy do wyschnięcia oraz przeczesywać je kilka razy, by stały się proste - puch zniknął, a są jedynie lekkie fale (mam bardzo kręcone włosy).
Dodatkowo eliksir (bo tak mogę nazwać to mazidełko) sprawia, że włosy wyglądają na zdrowsze niż są w rzeczywistości. W odbudowę włosów zniszczonych nie wierzę, ale moje końcówki prezentują się o wiele lepiej odkąd zaczęłam używać tego serum.
"Gorzki lek najlepiej leczy", to może "Śmierdzący kosmetyk najlepiej działa"? :)


Wiem, że możecie uznać, że zachwalam ten kosmetyk tak, bo współpraca. Nie, gdyby był on zły napisałabym. Jest to naprawdę genialny produkt, który nada się do każdego typu włosów, a szczególnie do tych zniszczonych farbowaniem, prostowaniem i innymi zabiegami. Dodatkowo przy kręconych włosach, trudnych do rozczesania sprawuje się genialnie.


 Produkty, w gotowym zestawie, znajdziecie na stronie Mazidła  w cenie 21,71zł.
Zapraszam również na fanpage Mazidła półprodukty kosmetyczne.





You Might Also Like

31 komentarze

  1. Wspaniala opinia chociaz jak dla mnie strefa wlosow jest akurat wrazliwa tzn boje sie wszelkich eksperymentow samodzielnych Od razu mi sie przypomina jak Ania z Zielonego Wzgorza miala zielone wlosy Tak sie boje ze cos z nimi zrobie i pozostanie mi je zgolic na zero :-):-)

    OdpowiedzUsuń
  2. O wypróbowałabym :)
    Klikniesz w kliki w nowym poście będę wdzięczna ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Great post! Now i Follow you on gfc , i hope you follow me back! Kiss

    OdpowiedzUsuń
  4. kurcze zachęciłaś mnie. Chętnie bym wypróbowała;)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety moje włosy za keratynowymi produktami nie przepadają ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o tym produkcie, ale nie wiem czy przeżyłabym zapach :P nienawidzę maggi :P

    OdpowiedzUsuń
  7. dosc ciekawy post, i dla mnie takie wow :) ze jak to mozna samemu sobie zrobic :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wow, naprawdę świetny produkt :) i dużo zabawy przy jego robieniu :D
    martynatestuje.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama przyjemność stworzyć samemu kosmetyk :)

      Usuń
  9. Chętnie bym sobie zrobiła taki produkt;)

    OdpowiedzUsuń
  10. fajna zabawa z tworzeniem samemu :D co to samego produktu ciekawa jestem jak u mnie by się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest drogi, więc można to samemu sprawdzić :)

      Usuń
  11. fajne1 teraz zaczynam ostro dbać o włosy więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam każdej włosomaniaczce, jak ja. ;)

      Usuń
  12. ja ukręcę sobie też takiego cudaka :D

    OdpowiedzUsuń
  13. keratyna raczej nie służy moim włosom ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. nice post :)

    http://www.itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba sama kiedyś zdecyduję się na eksperymenty z półproduktami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie eksperymenty to kawał dobrej zabawy :)

      Usuń
  16. Świetna sprawa, takie własnej roboty serum

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo wiele. Dziękuję ♥
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj.
Chętnie Cię odwiedzę. Nie mam nic przeciwko zostawianiu linka do Twojego bloga w komentarzu, ale i bez tego bez problemu Cię znajdę. :)