Nr 1 wśród tuszów do rzęs + wyniki rozdania

23 stycznia

Odkąd pamiętam zawsze podziwiałam rzęsy innych dziewczyn. Jakie są długie, pięknie rozdzielone, gęste, grube. Miałam nadzieję, że ktoś też patrzy na mnie i myśli tak samo, a nie tylko "ale masz podkręcone rzęsy".
Nigdy nie używałam tuszów podkręcających, zalotki używam, ale tylko po to aby nadać im ładny kształt.
Szukałam swojego ideału. Do pewnego czasu myślałam, że jest nim żółty tusz z Max Factor, ale się strasznie osypywał, nie był trwały. 
Aż pewnego dnia trafiłam na ten doskonały.






Moim ideałem okazał się tusz Gigant Shock XXL od firmy Hean. Jest to Polska firma, produkująca swoje kosmetyki w naszym kraju.

Kupiłam go na stoisku, pytając sprzedawczynię, który poleca osobie oczekującej efektu WOW. Miał być pogrubiający, niekoniecznie wydłużający, ani trochę nie podkręcający.
Dostałam w ręce czarne cacuszko i zabrałam do domu. Wkrótce miało się okazać, że trafiłam w 10.
Na następny dzień przyszła paczka od Hean. Była to nagroda za Fana Miesiąca, już nie pamiętam którego. Zawierała również ten sam tusz. Miałam zapas.


 Co powiedział producent?
Pogrubiający tusz do rzęs w rozmiarze XXL. Efekt teatralnego spojrzenia i do 3x większa objętość rzęs. Maksymalnie pogrubia, przedłuża i rozdziela rzęsy.
Elastyczna formuła nie kruszy się i nie rozmazuje. Pielęgnuje i regeneruje rzęsy. W zależności od oczekiwanego efektu pogrubienia nakładać 1 – 3 warstw.

Tusz Hean zamknięty jest w czarnym, eleganckim opakowaniu, które zdobi naklejka, mówiąca o tym, że został wybrany Najlepszym produktem 2014r. - otrzymał od konsumentów złoty medal.
Szczoteczka doskonale rozdziela rzęsy, pogrubia je, nadając im kolor głębokiej czerni. Nie zauważyłam, aby zniewalająco wydłużał. Robi to delikatnie. Dociera do każdej rzęski i szybko zasycha.
Gdy używałam jakiegoś tuszu często czekał jakiś czas otwarty, ponieważ miał zbyt wodnistą konsystencję i musiał troszkę zaschnąć. Tutaj nie mam tego problemu. Jest to już mój chyba piąty z kolei tusz (ciągle ten sam) i używam ich jeden po drugim. Nie muszę czekać nawet dnia, aby być z niego zadowoloną.
Szczoteczka nie jest silikonowa, a zrobiona z twardych włosków, które nabierają tyle produktu ile potrzeba. Nic więcej, nic mniej. 
Wielki, ogromny tusz za trwałość. Mogę iść z nim spać, a rano nadal jest na rzęsach. Używając go zapominamy o problemach z kruszeniem się. Efekt pandy? W żadnym wypadku. Jest wydajny, starcza na prawdę na długo. A gdy się kończy, kupujemy nowy - nie żałujemy na niego pieniędzy, ponieważ nie jest drogi. Cena? 16,99zł/14ml.



Spróbowałam zrobić zdjęcie przed i po nałożeniem go na moje rzęsy.
Niestety, zdjęcia nie oddają tego jak pięknie się prezentuje.



Kliknij w zdjęcie, aby powiększyć.

Osobiście jestem z niego strasznie zadowolona. Już dzisiaj wiem, że na pewno kupię kolejny i kolejny. Jest moim mistrzem nad mistrzami. Zwłaszcza, jesli chodzi o trwałość.

Bo co to za problem znaleźć super-pogrubiająco-wydłużająco-podkręcający tusz, skoro po godzinie i tak nie będzie tam gdzie powinien? Żaden.

Tusz kupić możecie na stronie internetowej Hean (klik) lub poszukać go w sklepach stacjonarnych oraz na stoiskach Hean (kliknij by przejść do listy sklepów).






A Wy macie swoje ulubione tusze do rzęs? Jakie? Czekam na Wasze komentarze :)



_____________________________________________________________________________
WYNIKI KONKURSU :)


Gratulacje i zapraszam na priv :)

You Might Also Like

5 komentarze

  1. ja mam problem z małymi rzęsami i cały czas szukam dobrego tuszu do rzęs kupiłam ostatnio tusz ale niestety znów lipa spróbuje tego z recenzji :) ponieważ jest ta sama cena co tego który obecnie nabyłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam widzę efekt, znacznie pogrubione rzęsy i podkręcone. Jak najbardziej podoba mi się taki efekt na rzęsach, tym bardziej, że maskary z wyższej półki cenowej nieraz nie spełniają naszych oczekiwań, a tutaj proszę- rewelacja! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam go raz. Rzeczywiście nie można go źle ocenić. Ja jednak wciąż poszukuję dobrego tuszu wydłużającego. Może coś polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd pamiętam stosowałam raczej pogrubiające tusze, ale pamiętam pewną perełkę, chyba z Oriflame... zaraz, zaraz.. Musze poszukać :)
      Już wiem - Wonder Lash Mascara. Bardzo ją lubiłam, mimo, że nie była tak trwała jak ta z Hean. Ma dość ciężką szczoteczkę - silikonowa i z "włoskami" po jednej stronie. Trzeba troszkę poćwiczyć, aby pomalować się nią perfekcyjnie. Może spróbujesz? :)
      Z tego co wiem w Oriflame często są na nią promocje.

      Usuń
  4. nie wiedziałam,że masz bloga :)
    tuszu tego nie miałam, póki co używam teraz tylko rimmel wonder'full i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo wiele. Dziękuję ♥
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj.
Chętnie Cię odwiedzę. Nie mam nic przeciwko zostawianiu linka do Twojego bloga w komentarzu, ale i bez tego bez problemu Cię znajdę. :)