Louis Widmer Pro-Activ cream light

04 grudnia

Przyznam szczerze, że nie jestem zbytnio wymagająca co do kremów na noc. Albo inaczej - nie byłam. Bo od dwóch kremów, jednego z Tołpy, i przyjemniaczka z dzisiaj, zaczęłam być. Okazało się, że krem na noc kremowi na noc nie równy, a odpowiedni produkt potrafi zdziałać cuda. 

Dzisiaj o takim cudzie, który relaks ma wpisany w swe działanie.




Trudne zadanie

Krem od Louis Widmer zaczęłam używać zaraz po zdenkowaniu kremu od Tołpy, o którym dałam Wam znać na Instagramie. Tołpa spisała się na tyle dobrze i na tyle zregenerowała moją skórę, że kolejny produkt nie mógł mnie zawieść. Po prostu nie mógł. Gdyby okazał się chociaż delikatnie gorszy, a skóra mojej twarzy uległaby pogorszeniu, przysięgam - wyrzuciłabym go przez okno. Dlatego krem od Louis Widmer, mimo, że znajomy mi na dzień, to ten na noc był na strasznie przegranej pozycji. Aż takiej, w której nie daje szans. Nie spodziewałam się, że polubi się z moją skórą, która przed używaniem Tołpy stała się maksymalnie kapryśna. 

Po okładce

Pro-activ cream light na noc od Louis Widmer zamknięty jest w niezbyt lubianym przeze mnie opakowaniu, do którego łatwo możemy wprowadzić bakterie. Jednak szpatułka i odpowiednia higiena podczas użytkowania produktu dają nam gwarancję, że nic w środku się złego nie zadzieje. Plusem takiego opakowania jest fakt, że możemy produkt zużyć do końca. Nie mamy denerwujących tubek, które trzeba mocno wyciskać "aż do ostatniej kropli" (a zazwyczaj te resztki wyrzucam, marnując produkt). Producent obiecuje odżywienie, nawilżenie i regenerację tkanki skórnej. Ma działać przeciwstarzeniowo, a skóra ma być gładka, miękka i wypoczęta.

Pierwsze wrażenie

Krem ma jedną z bardziej zbitych, gęstych konsystencji jakie miałam okazję testować. Jest mocny, czuć że jest to nocniak. Chociaż raz przez przypadek użyłam go na dzień i pod makijażem też dał radę (oj tam, pomyliłam opakowania). Jego pierwsze użycie jest mocno... zaskakujące. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim produktem, który by tak wyciszał skórę. Czułam jak ona się relaksuje. Uczucie nie do opisania. Aż nie wierzyłam, że można coś takiego czuć. Relaks z odprężeniem. Skóra momentalnie się wycisza, troski dnia mijają. Chyba już wtedy narodziło się między nami uczucie.

Działanie

Moja skóra nie lubi zmian na gorsze i gdybym wprowadziła słabszy, gorzej działający krem niż dotychczas, na pewno by mnie o tym powiadomiła. Szczególnie broda i szyja - te najbardziej dają się we znaki. Jednak tutaj nie miałam tego problemu. Moja skóra dobrze przyjęła ten krem na noc, a w zestawie z kremem na dzień, również od Louis Widmer (możecie przeczytać o nim tutaj) cera zachowuje się świetnie. Pozbyłam się mocnego wydzielania sebum, koloryt jest dość fajnie ujednolicony. Nawilżenie jest takie w sam raz. Nie mam problemu z suchą skórą, a mroźne powietrze nie daje mi zbyt bardzo we znaki. Pro-activ na noc dobrze pielęgnuje cerę po całym dniu. Po około dwóch tygodniach stosowania zaczął widoczne ją regenerować. Jest w coraz lepszej kondycji. Jestem w około połowie opakowania i już wiem, że chętnie sięgnęłabym po kolejny słoiczek.


Krem na noc od Louis Widmer Pro-activ mimo wysoko postawionej poprzeczki, świetnie ją pokonał. Jest to jeden z moich ulubionych kremów jakie do tej pory używałam, a jego uczucie ukojenia i uspokojenia skóry po ciężkim dniu jest nie do opisania. Jego działanie jest świetne, producent nie minął się z prawdą. 

Jeśli szukacie dobrego nocniaka to ten musicie wypróbować. Warto!


Zobacz też:



You Might Also Like

9 komentarze

  1. Trzeba przyznać, że krem prezentuje się bardzo luksusowo :) Najważniejsze, że i działanie widoczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny, jestem do niego przekonana :P

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupełnie mi nieznana marka a tu widzę mam czego żałować ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze na co zwróciłam uwagę to opakowanie. Minimalistyczne. Idealne. Nie słyszałam nigdy o tej marce ale kusi,kusi.
    Pandora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zachęcająco wygląda, skromnie ale przyciąga :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie siegne po ten krem☺
    Ja również mam za sobą nieprzyjemne doświadczenia jeśli chodzi o oddzielne kremy na noc(marka Loreal) i w końcu postawiłam na taki i na dzień i na noc (Bielenda ,Perfecta )
    Dodatkowo, po za Twoja opinią kusi to piękne opakowanie 😍
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam strasznie problematyczną cere i muszę uważać na kremy, rzadko stosuje nowe gdyż zaraz mnie wysypuje:(

    buziaki:*
    Nowy post - WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz w ogóle o nim słyszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że wcześniej nie znałam tej marki :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo wiele. Dziękuję ♥
Chętnie Cię odwiedzę. Nie mam nic przeciwko zostawianiu linka do Twojego bloga w komentarzu, ale i bez tego bez problemu Cię znajdę. :)