Pomyślmy już o Świętach z Lily Lolo

12 listopada

Nie spodziewałam się, że w połowie Listopada napiszę Wam post, który będzie okraszony Świąteczną atmosferą. Jednak nie mogę się powstrzymać. Te cuda, a także inne, które pokażę Wam niebawem (zdradzę tylko, że tak Bożonarodzeniowego, świątecznego koloru to jeszcze nie miałam!), wprowadzają mnie w cudowny okres. Świecidełka, lekki puch na ziemi i powietrze pachnące mandarynkami oraz ukochanym barszczem czerwonym. Patrząc na te cuda nie sposób ich nie poczuć. 

Ach! Świąteczna atmosfero przybywaj, wino grzane z goździkami grzej się!
Poznajcie limitowane paletki od Lily Lolo. Specjalnie dla Was - na Święta.


Prasowane cienie od Lily Lolo nie są to najbardziej napigmentowane cienie na świecie. Jednakże pamiętajmy, że są to cienie mineralne. Są pozbawione jakichkolwiek substancji szkodzących naszemu organizmowi, naturalne i o łagodnej formule. Nie oczekujmy więc, że będą to podbite milionem chemii produkty. Nie tędy droga Lily Lolo do naszych serc. Chociaż... i tak, jak dla mnie - zwykłej użytkowniczki cieni, która stawia na naturalny look, czasami mocniej podkreślone oko, pigmentacja jest na bardzo dobrym poziomie. Przynajmniej nie zrobię sobie krzywdy.


Ich trwałość jest perfekcyjna. Mocno kremowa konsystencja dobrze trzyma się powieki, blenduje nawet bez użycia bazy czy koloru bazowego. Nie wchodzi w załamania. Dodatkowo cienie są naprawdę eleganckie, małych rozmiarów i bez problemu te osiem cudów mieści się w mojej toaletce. Niech nie zmylą Was rozmiary. To, że nie są to duże cienie, o niewiadomo jak wielkiej powierzchni, wcale nie oznacza, że starczą nam na chwilę. Prasowane minerały to jedne z najbardziej wydajnych kosmetyków. Dla przykładu - pudry bronzujące od Lily Lolo mam przynajmniej od wakacji 2017 roku, jak nie wcześniej. Najczęściej używam Miami Beach i jedyne zużycie to małe wgłębienie.


Pierwsza nowość od Lily Lolo to paletka Stellar. Spokojna, ale z nutką rozrywki, którą zawdzięczamy cieniowi Blissed Out - połyskujące bordo. Oprócz niego w paletce znajdziemy takie cienie jak: 

Solar Flare – mat, kremowy
Cloud 9 – połyskujący, ciepły brąz
Rose Dawn – połyskujący, jasny lekko różowy beż
First Light – połyskujący, szarość z odrobiną brązu
Nebula – połyskujący, jasny lila fiolet
Blissed Out – połyskujący, bordo
Mercury – mat, chłodny brąz
Purple Haze – mat, fiolet

Ich pigmentacja jest na przyjemnym poziomie. Znajdują się tu cienie, które mocniej podkreślą nasze oko, jak i te, które super sprawdzą się jako baza czy "coś na powiekę na szybko". 

Na zdjęciu możecie zobaczyć kolejno: Solar Flare, Rose Dawn, Blissed Out oraz Mercury.



Jeśli się zakochiwać to w Aurorze. Jej kartonik jest zachowany w grudniowym granacie zwiastującym coś absolutnie wyjątkowego. Piękny złoty, a'la brokatowy cień Gold Star, który otworzy nam oko podczas uroczystej kolacji, grająca z matowym granatem Blue Moon i stalową szarością Dusk. Cudowne połączenie, dość nieoczywiste. Zdecydowanie paleta na najbardziej wyjątkowe okazje. 

W palecie znajdują się: 

Milky Way – mat, jasny róż
Midnight Sun – połyskujący, jasny brąz
Gold Star – połyskujący, jasne złoto
Twilight – mat, ciemny brąz
Nightfall – połyskujący, ciepły brąz
Dusk – mat, brązowa szarość
Blue Moon – mat, granat
Eclipse – mat, czerń

A na zdjęciu możecie zobaczyć kolory w kolejności: Milky Way, Gold Star, Nightfall oraz Blue Moon:


Mój świat paletek do makijażu nie jest wielki. W ich przypadku nie jestem kolekcjonerką, a koneserką. Tak też trzeba mówić o paletach od Lily Lolo. To wyjątkowe produkty, których nie da się zestawić z innymi. Płynie od nich szyk, elegancja, a trzymając je w dłoni, używając je czujemy się wyjątkowe. Lily Lolo podbija serca zaczynając od uroku opakowania, podążając za świetną jakością, a kończąc na naturalnym, mineralnym składzie. To kosmetyki nie dla zbieraczy. Prawdziwie wyjątkowe.

Korektory od Lily Lolo znajdziecie na Costasy.pl.



You Might Also Like

13 komentarze

  1. Lubię tę markę, ale to akurat nie byłby warianty kolorystyczne dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne kolory, chociaż nie wszystkie moje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne fiolety! Trochę brakuje mi tam złota ^.^

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładne fiolety, w sam raz na sezon jesienny :D

    OdpowiedzUsuń
  5. fiolety sa przepiekne! jednak to nie moje kolory, wole cos cieplejszego

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazwyczaj kupuję prezenty świąteczne wcześniej. Tak patrzę na te paletki i są idealne dla mojej siostry, jej kolorki.
    Mój blog.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię kosmetyki mineralne, ale z tej firmy jeszcze nie miałam...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pudełko jak i wnętrze prezentuję się naprawdę prześlicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawi mnie ta marka, ładnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Święta zbliżają się wielkimi krokami, więc myślę, że to najwyższy czas, aby zacząć robić prezenty! :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście, to najlepszy czas na to, aby pomyśleć o Świętach i prezentach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Najwyższy czas na to, aby zacząć myśleć o świętach ;-).

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo wiele. Dziękuję ♥
Chętnie Cię odwiedzę. Nie mam nic przeciwko zostawianiu linka do Twojego bloga w komentarzu, ale i bez tego bez problemu Cię znajdę. :)