Korektory pod oczy od Kobo i Sensique

27 listopada

Są takie kosmetyki, które uwielbiam testować. I z pewnością należą do tego grona korektory pod oczy. Dlatego, gdy w moje łapki trafiły korektory od Kobo oraz Sensique zaraz przystąpiłam do testów. Uważam, że są to na tyle ciekawe i łatwo dostępne produkty, że warto o nich tutaj wspomnieć, podzielić się z Wami moją opinią na ich temat.




Obydwie firmy wypuściły po trzy odcienie korektorów. Zaczynając od najjaśniejszego, przechodząc po jasny i kończąc na najciemniejszym, ale nadal nie bardzo ciemnym. Jak widzicie na zdjęciu - brakuje mi pierwszego kolorku od Sensique. Na szczęście nie potrzebuje aż tak jasnych produktów i dla mnie wystarczający jest środkowy odcień. Obydwa korektory możecie kupić w drogeriach Natura, także są łatwo dostępne. Creamy Camouflage od Kobo kosztuje 18,99zł, a High Coverage od Sensique 14,99zł - co daje miłą, niską cenę. Obydwa korektory są określone jako kryjące.


Najpierw sięgnęłam po Kobo. Do wyboru miałam odcienie: 401 Fair, 402 Light Beige oraz 403 Natural Beige. Dla mnie idealny jest ten środkowy. Jest to dość kremowy, niegęsty korektor. Nie tępy, ładnie pokrywający okolice oka. Jego krycie oceniłabym na wystarczające. Sama nie mam jeszcze zbyt dużo zmarszczek, więc u mnie w nic nie wchodzi, nie roluje się ani nie zastyga zbyt szybko. Ale też nie jest długo mokry. Jest delikatny, daje lekkie uczucie nawilżenia. Nie jest to ciężki, wysuszający korektor. Dla mnie w sam raz. Jego trwałość jest zadowalająca, nie zauważyłam aby ścierał się czy schodził.


Korektor od Sensique to już trochę inna bajka. Hight Coverage oprócz tego, że jest kryjący to jest także matujący. Myślę, że stąd może być jego lekko tępa konsystencja. Początkowo miałam problem z jego aplikacją, jednak już za którymś razem okazało się, że nie jest taki straszy. Da się do niego przyzwyczaić. Krycie sińców pod oczami, oznak zmęczenia jest zdecydowanie większe niż w przypadku tego Kobo. Ten jest cięższy, mniej delikatny. Określiłabym go trochę "do zadań specjalnych". Dostępny także w trzech wersjach kolorystycznych. U mnie widzicie 2 light beige oraz 3 sand beige. Dwójka idealna dla mnie. Jest trwały, nie roluje się. 



Obydwa te korektory spełniają swoje zadanie - kryją. Jednak nie są to produkty rozświetlające, więc musimy mieć to na uwadze. Wybór który z nich sprawdzi się lepiej jest indywidualny. Dla lubiących bardziej kremowe konsystencje polecam ten od Kobo, a dla tych, którzy oprócz krycia oczekują również matu, ale także liczą się z delikatnie tępą konsystencją - polecam ten od Sensique.
A najlepiej sprawdźcie oba na swojej skórze :) Metoda prób i błędów zawsze działa.


Zobacz też:



You Might Also Like

8 komentarze

  1. Od kiedy dowiedziałam się, że najlepiej na sińce działa żółty korektor od tamtej pory nie używam taki w płynie gdyż są jeszcze bardziej widoczne:)

    Buziaki:*
    Nowy post ze stylizacją -> WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  2. super blog :) będę wpadać częściej. Ja dopiero zaczynam ,zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawią mnie korektory firmy Kobo, bo nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię matu pod oczami, a tylko tam używam korektorów, więc dla mnie wybór jest jeden :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy używasz ich wykonując makijaż codzienny?

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo wiele. Dziękuję ♥
Chętnie Cię odwiedzę. Nie mam nic przeciwko zostawianiu linka do Twojego bloga w komentarzu, ale i bez tego bez problemu Cię znajdę. :)