Pilaten Black Mask - hit czy kit?

01 marca

Oglądam filmiki. Jeden, drugi, trzeci. Blogerki, vlogerki, firmy. Polskie i zagraniczne. Nawet moja chrzestna wysyła mi jeden, w którym widzę, jak czarna maseczka oczyszcza skórę twarzy, pozbywając się wągrów, zaskórników. Myślę, a co tam. Kupię. Piętnaście złotych nie pieniądze, a będę piękna, oczyszczona, a moja skóra nabierze nowego charakteru. I mojemu facetowi zrobię! On tego potrzebuję.
Przychodzi paczka, używam... i?


Pooglądałam filmiki, poczytałam. Maseczka przyszła. Zgodnie z założeniem, że pod wpływem ciepłej wody pory się otwierają, umyłam twarz w celu oczyszczenia. Bojąc się trochę bólu, o którym vlogerki opowiadały, zaaplikowałam maseczkę na strefę T - nos i okolice, delikatnie wjeżdżając na czoło. Odczekałam 15 minut do zaschnięcia. Ucieszona podbiegłam do lusterka, znalazłam krawędź iii... w sumie nie boli. Może delikatnie rwie, ale nie jest to jakiś straszny ból, jak opisywało kilka dziewczyn. Schodzi, nawet udało się ściągnąć jednym płatem. Patrzę - faktycznie jest coś tam białego, może to wągry? Nie. To naskórek. Jest coś jeszcze... a to włoski, które zostały usunięte. Myślę - no dobra, może na mnie nie zadziała, bo moja cera jest całkiem dobra. Ale mój facet - on to ma tego dość sporo. Na nim wypróbuję. Ucieszony pyta "będę tak piękny jak Ty?" myjąc twarz ciepłą wodą, ja ucieszona bo mogę przetestować na nim to czarne "cudo" śmieję się potakując. Nakładam pędzelkiem, lekko skapując mu na brodę, on robi wąsy, które później ciężko mi zmyć. Robię zdjęcia, aby udokumentować ten moment.


Odczekujemy 15 minut, mając przy tym kupę śmiechu. Sprawdzam - zaschnięte. Pora na ściągnięcie. Odważnie mówi, abym to ja ściągała, więc przechodzę do działania i co? i nic. Skóra bez zmian. Żadnych. Coś znowu wyszło, ale to na pewno nie wągry. Pokazuję mu reklamę pewnego sklepu, który pokazuje jak Pilaten Black Mask "cudownie działa i wyciąga wszystko". Niestety, produkt okazuje się niewypałem. Jedynie co jest po nim dobre to... gładka skóra. Na nią nie narzekałam, bo faktycznie w dotyku była bardzo miła.


Pilaten Black Mask okazał się totalnym kitem z bardzo dobrą promocją. U mnie się nie sprawdził, u mojego faceta tak samo. Jedynie co na plus to gładkość skóry po zabiegu oraz łatwość ściągania. Według mnie nie warto wydawać na nią nawet te 15 złoty. Bo fajną skórę, a dodatkowo cała masę nawilżenia, odżywienia i innych, pozytywnych działań dają inne maseczki, w podobnej cenie.

A Wy? Testowałyście już?



You Might Also Like

28 komentarze

  1. Szkoda, że się nie sprawdziła :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za informację ,w takim razie nie warta zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie sądzę, żeby umycie twarzy wystarczyło, by pory się otworzyły ;] najlepiej zastosować maseczkę rozpulchniającą wraz z parą na twarz na ok. 15 minut i wtedy sprawdź działanie maseczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W filmikach i obietnicach sklepów, jest że "wystarczy przemyć ciepłą wodą". Wiem, że kompresy na twarz mile widziane, ale skoro po ociepleniu twarzy w celu otworzenia porów nic się nie stało to po co tracić czas i pieniądze na kolejne próby? Według mnie jeśli coś działa to działa, a jeśli nie działa to nie działa :D

      Próbowałaś z maseczką rozpulchniającą oraz para na twarz?

      Usuń
    2. Moja siostra próbowała z maseczką rozpulchniającą i parą na twarz, ale niestety to też nic nie dało :(

      Usuń
    3. U mnie to też nie było minutowe umycie twarzy. :)

      Usuń
  4. Również kupiłam, totalna porażka... Tak o niej głośno a ona w ogóle nic nie robi... Więc nie rozumiem o co tyle szumu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zastanawia to, że vlogerki, którym w sumie ufam/nie ufam twierdzą, że to faktycznie działa mówiąc "na ściągniętym faktycznie coś widać". No tak widać, ale to wągry czy inne takie to to nie są... Przynajmniej u mnie.

      Usuń
  5. Na swoją nadal czekam, tez jestem ciekawa jak ja to przeżyję, bo się naoglądałam filmików :D Tak sobie myślę, może są różne? W sensie podrabiają je jakoś? Szkoda, ze taka słaba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróby na pewno są - na ali kupisz za dolara lub dwa. Zresztą... mi to wszystkie te maseczki śmierdzą chińszczyzną dziwnego pochodzenia. Daj znać jak u Ciebie się sprawdzi

      Usuń
  6. czyli nic poza dobrym marketingiem nie ma do zaoferowania :P
    w sumie myślę, że forma nakładania jak i sam kolor jest pewną "innowacją" i to może również być przyczyną popularności ;)
    kurcze, jestem pełna podziwu dla Twojego faceta :D dał sobie nałożyć maseczkę i jeszcze do tego zrobić zdjęcia! mój ledwo daje się namówić na przemywanie buzi tonikiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor od jakiegoś czasu pojawia się na rynku - choćby maseczki z Bielendy, które uwielbiam. Forma nakładania może bardziej, ale ściągene maseczki to też żadna nowość. Według mnie to czysty marketing. Ewentualnie mi się trafiła jakaś feralna sztuka. :)
      On lubi dbać o siebie i jak mu coś chcę zrobić to się cieszy. Żel do twarzy i krem pod oczy też sobie kazał dać. :D I używa, chociaż krem to chyba mu zaginął... Ale co do zdjęć - masz rację. Sama byłam zaskoczona, że pozwolił się sfotografować. Pozował dzielnie!

      Usuń
  7. U mnie się sprawdza ale nie ma szału i tyłka nie urywa ! Na pewno nie jest to efekt białych igieł pozostających na płatku bo tak jak piszesz są to włoski i martwy naskórek ale moja skóra nie wymaga mocnego oczyszczenia i jak dla mnie jest OK. Skóra po niej jest ściągnięta,napięta i wydaje się być oczyszczona :D Chociaż mam świadomość,że nie do końca tak jest ! Skończę tubkę ale nie kupie ponownie :) Nie uważam żeby produkt był kitem ale na pewno nie jest hitem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałam kiedyś kupić ale skoro taki niewypał to poszukam czegoś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oo szkoda :/ Co jakiś czas używam plasterków i myślałam, że coś mi je lepiej zastąpi, ale jednak chyba zostanę przy plasterkach z biedronki :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm, szkoda że nie działa
    Na takie problemy to jednak jak do tej pory u mnie okazała sie wizyta u kosmetyczki

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie miałam potrzeby tego używac a różnicy w sumie nie widze :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/02/moro-and-black.html

    OdpowiedzUsuń
  12. miałam tą maseczkę, ale w wersji w saszetce... I jestem mocno zawiedziona. Jedyne co zrobiła, to wydepilowała mi twarz :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahahaha dlatego ja zawsze czekam na recenzję normalną i nie pisaną pod publikę :P I wiem jedno? Pierdziele nie kupuję, wolę używać maseczek zwężających pory

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zawsze przed użyciem maski robie parówkę na twarz tj. Do miseczki wlewam gorącej wody i chwile pod przykryciem ręcznikiem wchłaniam ciepło na twarz. Efekt nieco lepszy jednak nie jest to taki jak w reklamie. Cudów nie mam ale generalnie z efektu jestem zadowolona. Czuje, ze twarz oczyszczona i wygładzona 👍 a depilacja małych włosków w gratisie 😂 Pozdrawiam, TinaHa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się jak poradzi sobie z wąsikiem. Może lepiej niż plastry? :D

      Usuń
  15. hahaha najbardziej podoba mi się ta książka pod - przekręt :D rozumiem, że wymowna stylizacja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, coś w tym jest! Ale nie to chciałam osiągnąć. Przyszła, stwierdziłam - pasuje do zdjęcia - więc i jest. :D haha

      Usuń
  16. Nie testowałam tej maski, i chyba raczej nie przetestuję. Również dużo o niej słyszałam, ale jakoś nie ciągnie mnie do jej kupna, a po Twoim poście jeszcze bardziej nie mam na nią ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja używałam kiedyś plastróów z Super Pharm, bolało dosyć mocno, ale przynosiły efekty:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam do niej mieszane uczucia. Ale nie zastosowałem jej jeszcze zgodnie z instrukcją producenta tylko podobnie jak ty, a ponoć trzeba trzymać ja 30 minut i odpowiednio przygotować skórę, oczyścić (odtłuścić) i na 10 minut zastosować najpierw gorący kompres by otworzyć i rozpulchnić skórę. Zobaczymy jeszcze czy będę bardziej zadowolony.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo wiele. Dziękuję ♥
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj.
Chętnie Cię odwiedzę. Nie mam nic przeciwko zostawianiu linka do Twojego bloga w komentarzu, ale i bez tego bez problemu Cię znajdę. :)