Podsumowanie: najlepsze kosmetyki i przybory kosmetyczne 2017

22 grudnia

Okres Świąteczny mknie szybciej niż jakikolwiek inny. Od pierwszego grudnia do pierwszej, Wigilijnej gwiazdki upływa, zdaje się, że pięć minut. To jeden z najbardziej intensywnych momentów w roku, ale także moment podsumowań. Ostatnio chwilę ucichłam, by wrócić właśnie z nim - podsumowaniem kosmetycznym 2017 roku, a konkretnie przedstawieniem Wam moich hitów i odkryć 2017 roku. Będą tylko i wyłącznie najlepsi z najlepszych, kosmetyczne perełki.


Perełki makijażowe

Opowieść o hitach 2017 chciałabym zacząć od perełek makijażowych. Na pierwszy ogień najlepszy bronzer oraz puder fixujący. Słyszałam, że Bahama Mama od The Balm to perełka, ale nie spodziewałam się, że aż tak podbije moje serce. Odcień idealny, pigmentacja również. Stopniowanie banalnie proste, jak i rozcieranie. To on towarzyszył mi przy każdej większej i mniejszej okazji. To on podbijał moje policzka i to on, został najbardziej docenionym bronzerem w 2017 roku. Gdy się skończy na pewno po niego sięgnę jeszcze raz. Koronę najlepszego pudru fixującego zdobywa ten od Kryolan. Na początku starałam się go używać jak najrzadziej ze względu na to, że jest to mocny kosmetyk wykańczający. Bałam się zapychania. Jednak po jakimś czasie zauważyłam, że nic się takiego nie dzieje, a jego użytkowanie może być codzienne. Mimo wszystko, ze względu na chęć jego oszczędności używam go wtedy, gdy chcę mieć pewność, że makijaż nie zejdzie. Idealnie go utrwala, całkowity numer jeden.


Czym byłby idealny makijaż bez perfekcyjnego podkładu? Ten zaszczytny tytuł otrzymał HD Liquid Coverage od Catrice. Wiem, że sporo Was on zapycha, jednak u mnie działa idealnie - kryje co ma kryć, wygładza, a do tego ma świetne wykończenie. Moja druga buteleczka już na wykończeniu, a już mam w planach kupno kolejnej. Nakładam go niezastąpionym Beauty Blenderem. Ta gąbeczka zmieniła mój makijaż na zawsze. Idealna miękkość, porowatość i przyjemność w nakładaniu produktu. Próbowałam wielu gąbeczek, jednak król jest tylko jeden. Korona dla Beauty Blendera!

Najlepsi od Lily Lolo

Plebiscyt "najlepszych z najlepszych" nie istnieje bez produktów od Lily Lolo. Po pierwsze - fenomenalne rozświetlacze - Champagne oraz Rose, które podbiły moje świecące serce. Odkąd mam je swojej kosmetyczce używam ich praktycznie codziennie na przemian. Rose to absolutny ideał wśród różowych rozświetlaczy. Jego piękna tafla! ♥ Champagne, typowy złoty rozświetlacz, równie piękny i równie ukochany. Do klasycznych makijaży ukochany. Zagości na moich policzkach w czasie Świąt, na pewno!
Ukochane pomadki od Lily Lolo. Posiadam sześć kolorów, każdy z nich na inną okazję jest idealny. Jednak chciałabym wyróżnić trzy odcienie - Nude Allure, Desire oraz French Flirt. Kocham je i namiętnie używam w zależności co na dany dzień pasuje. Ich działanie nawilżające, trwałość i piękno, jakie dają wargom, zasługują na najwyższy, złoty medal. 
Makijaż nie istnieje bez dobrych pędzli. Nie znalazł się tutaj Super Kabuki, ze względu na to, że używam go od 2016 (chociaż może powinien tu się znaleźć? W końcu w 2017 też królował), ale za to jego młodszy brat - Baby Buki, zasługuje na uznanie. Nie wiem jak mogłam sobie radzić bez niego. Jest idealny pod oczy, gdy chcę aby korektor był w stanie nienaruszalnym. Nos należy do niego, zresztą podobnie jak broda. Omiataniem zajął się pędzel Powder - absolutnie mięciutki. Kończenie makijażu za jego pomocą to przyjemność. Nie chce już niczego innego, tylko on!

Pielęgnacja to podstawa!

Pielęgnację rozpocznę od produktów do ciała. Medal, złotą odznakę i złoty puchar za nieocenione zasługi oraz ratowanie mojej skóry otrzymuje aloes od Skin79. To co on wyprawiał w czasie wakacji, ale nie tylko... Po pierwsze był moim ulubionym, wakacyjnym kosmetykiem. Poparzenia słoneczne, chłodzenie skóry i jej nawilżanie. Stawiał czoła nawet najczerwieńszym plecom! A gdy uczuliła mnie maseczka czy płyn micelarny, nałożony na twarz koił, uspokajał skórę i sprawiał, że już po godzinie wracała do normy. 
Balsam do ciała od Bernangen poznałam dzięki Shinyboxowi, do którego wróciłam od trzech miesięcy. Ten balsam nie dość, że pachnie przepięknie to jeszcze niesamowicie działa. Ma bardzo mocną, zbitą konsystencję, która wydaje się niewchłanialna, a znika ze skóry już po chwili. Cudownie się rozprowadza, nawilża i ujędrnia. Sięgnę po niego znowu!


Fluid z proteinami soli od BioCare okazał się lepszy niż jakikolwiek produkt do stylizacji włosów. Moje kręcone włosy z nim się pokochały. Nie skleja, nie obciąża, a niesforne loczki przywołuje do porządku. Nie ważne jakiego wcześniej szamponu użyje i czy on spuszy włosy. Fluid sobie z nimi poradzi. 
Pomadka ochronna od Sephory nie jest typową pomadką. Tutaj mamy 2w1, czyli balsam + peeling do ust. Wariant miód pięknie pachnie, smakuje, a co najważniejsze - wygładza i nawilża usta. Wyglądają kusząco, zdrowo. Niezastąpiony w kieszeni kurtki.


Plebiscyt najlepszych kosmetyków kończą dwa do twarzy. Dwa, które sprawiły, że moja twarz wygląda rewelacyjnie i prawdę mówiąc, mogłabym wyjść z domu bez podkładu. Radzą  sobie z każdą niedoskonałością w mgnieniu oka. Gdy wyjechałam na kilka dni do Zakopanego i wzięłam jedynie próbki różnych kremów do twarzy, zaraz zagościły niechciane wyprystki i przebarwienia. Ci magicy, po powrocie, poradzili sobie "od ręki". Normalizujący krem korygujący od Bielenda Professional na początku nie był moim faworytem ze względu na początkowe pozostawianie widocznego filmu na skórze. Jednak ten problem już po kilku użyciach minął, a teraz namiętnie stosuje go każdego ranka. Współgra z podkładem, wyrównuje koloryt skóry, jest świetny.
Jednak owacje na stojąco, nawet nie złoty, a diamentowy medal przypada absolutnemu hitowi 2017 roku. Jest to mój największy wygrany i produkt, który wart jest miliony. Olejek od Naurish - jak ja bez niego mogłam żyć!? Nakładam go co trzecią noc, a on odwdzięcza mi się nawilżoną, ujędrnioną oraz widocznie rozświetloną skórą twarzy. Bije od niej blask. Wygląda tak zdrowo, promiennie. Żaden kosmetyk, olejek czy serum nigdy nie sprawiło, że moja skóra twarzy tak się zmieniła. Zlikwidował praktycznie wszystkie moje problemy, rozpoczynając od nadmiernej produkcji sebum w linii T. Mój mistrz.



Paznokciowe hity

Za paznokciowe hity uznałam dwa produkty. Jeden hybrydowy i jedną odżywkę. Złoty medal  najlepszego produktu hybrydowego zdobywa top no wipe od Vasco Nails. Cudowny błysk i wykończenie manicure hybrydowego. Używałam już wielu topów, ale tylko ten spełnił w 100% moje oczekiwania. Idealna konsystencja, łatwy w operowaniu pędzelek i ten blask, który nie blednie. Delikatnie podbija kolor lakieru hybrydowego, nie zmieniając jego tonów. Perfekcyjny. Natomiast najlepszą odżywką do paznokci jest produkt, w którego  całkowicie nie wierzyłam, a po kilku dniach z nim zobaczyłam wyraźną poprawę kondycji płytki - lśniła! Ten cudak to keratynowa odżywka do paznokci od Idaliq (Mariza). Nie sądziłam, że może cokolwiek zrobić, a zrobiła więcej niż ktokolwiek by się spodziewał. Produkt niezbędny przy przerwach od hybryd. 


A na koniec...

Tak się prezentują moje hity kosmetyczne 2017. Każdy z tych produktów okazał się hitem, bestsellerem i złotym medalistą. Są niezastąpione, najlepsze i zdobyły moje serce. Polecam z czystym sumieniem! Będziecie zadowolone :)

Zobacz też:


You Might Also Like

2 komentarze

  1. Też zakochałam się w podkładzie Catrice. Wszystkiego najlepszego <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Te rozświeltacze wyglądają świetnie

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo wiele. Dziękuję ♥
Chętnie Cię odwiedzę. Nie mam nic przeciwko zostawianiu linka do Twojego bloga w komentarzu, ale i bez tego bez problemu Cię znajdę. :)