Olejek do demakijażu - dobry zamiennik standardowego mleczka?

27 czerwca

Na rynek nie tak dawno weszły olejki do demakijażu. Podeszłam do nich bardzo sceptycznie i szczerze? Ani trochę mnie nie zainteresowały. Gdy w moje ręce wpadł olejek od Resibo, który jest w prawie 100% naturalny postanowiłam, że go przetestuję bez żadnych oczekiwań, dodatkowo wyzbywając się niechęci. 

Czy okazał się lepszy od standardowych płynów do demakijażu?



Olejek do demakijażu to drugi kosmetyk jaki mam okazję używać od marki Resibo. Pierwszy z nich, krem pod oczy, o którym możecie poczytać tutaj zawładnął moim sercem. Stał się moim pielęgnacyjnym hitem, najlepszym z najlepszych. Oprócz mojej miłości zdobył zaufanie do Resibo. Już nie kojarzyła mi się z pięknymi opakowaniami, ale także świetnym wnętrzem. Sięgając po kolejny kosmetyk, olejek do demakijażu, pragnęłam więcej, mimo niechęci do tego typu produktów. Bo jak? Olejek? do mojej mieszanej skóry z ekstremalnie przetłuszczającym się czołem? 

Zacznijmy od teorii: nasza skóra wydziela sebum. Może się wydawać, że traktując ją tłustym produktem sprawiamy, że przetłuszcza się jeszcze bardziej, a co za tym idzie - tłusty produkt, taki jak olejek do demakijażu, tylko do skóry suchej. To myślenie jest błędne. Skóra twarzy posiada naturalną warstwę hydrolipidową, która zabezpiecza przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi. Oczyszczając ją naruszamy warstwę ochronną. Zauważcie, że zbyt często myjąc ciało możemy nabawić się suchej do ekstremalnie suchej skóry, a także ją podrażnić powodując zaczerwienienia i różnego rodzaju krostki. Cera sucha reaguje inaczej od tłustej. Sucha staje się jeszcze bardziej odwodniona, natomiast tłusta broni się, a w efekcie produkuje jeszcze więcej sebum. Olejek działa na każdą z nich inaczej. Suchą odżywia, nawadnia i dostarcza brakujące składniki aktywne, a przy cerze tłustej reguluje pracę gruczołów łojowych, dobrze ją oczyszcza, działając antybakteryjnie.



Używanie olejku jest bardzo proste - nanosimy go na suchą lub wilgotną skórę twarzy (preferuję drugą opcję) i wmasowujemy, tak jak żel do mycia. Następnie przy użyciu specjalnej ściereczki z mikrowłókna (dołączona do produktu) zmoczonej w ciepłej wodzie zmywamy olejek, ale nie standardowo, pocierając. Przykładamy ściereczkę do twarzy i lekko dociskamy. Staramy się nie naciągać skóry. Następnie myjemy ściereczkę ciepłą wodą z mydłem, aby była gotowa do użytku następnego wieczoru.


Co do tego produktu mam mieszane uczucia. Sprawdzi się u osób, które uwielbiają nowości kosmetyczne, a zwykła pielęgnacja standardowymi kosmetykami jest dla nich niewystarczająca. Jego tłusta konsystencja może nie spasować każdemu. Dodatkowo brak efektu pienienia się może wskazywać na brak jakichkolwiek działań oczyszczających. Oczywiście to myślenie jest błędne. Po użyciu pozostawia na skórze tłustą warstwę, która nad ranem daje gładką, miłą w dotyku buzię, a o najważniejsze wyglądającą na wypoczętą. Absolutnie nie używamy tego kosmetyku w trakcie dnia. Jego tłustość nie pozwoli kosmetykom kolorowym na złączenie się ze skórą. Podkład się roluje i jest zwyczajnie nietrwały. Olejek ma naturalny zapach i jest bardzo wydajny. Jedna pompka wystarcza, by oczyścić twarz. Zauważyłam praktycznie natychmiastowy efekt nawilżenia i odżywienia skóry. Zgodnie z obietnicą producenta - ilość wydzielania się sebum zmniejszyła się. Co do właściwości zmywania makijażu. Idealnie radzi sobie z podkładem, pudrem, bronzerem i wszystkim tym co nakładamy na twarz, natomiast jeśli chodzi o tusze - z tymi mocniejszymi, trwalszymi sobie nie radzi. Tutaj wolę postawić na sprawdzony płyn micelarny lub coś do demakijażu oczu.


Olejek do demakijażu od Resibo to świetny kosmetyk dla tych Kobiet, które nie lubią nudy w swojej pielęgnacji. Dla tych, które lubią testować i postawić na coś nowego. Pierwsze chwile z nim mogą być ciężkie, ale po kilku spotkaniach i wyraźnej poprawie stanu cery możemy zadać sobie pytanie jak wcześniej mogłyśmy bez niego żyć. Polecam wypróbować na sobie, bo jak mówię - jego konsystencja może nie być dla Was.

Dostępny online tutaj.



You Might Also Like

16 komentarze

  1. Kusi mnie jednak boje się czy sprawdzi się na mojej tłustej cerze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jestem juz w polowie 3 opakowania :) po jego uzyciu zawsze myje buzie jeszcze pompka oczyszczajacego zelu i jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo bym chciała przetestować ten produkt, jednak cena jest troszkę za wysoka :(

    OdpowiedzUsuń
  4. On mnie od dawna kusi ale nie wiem czy taka forma demakijażu będzie mi odpowiadać. Więc zanim sięgnę po niego to muszę wypróbować jakiś inny tańszy zamiennik który będzie działać podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham ten produkt, nie wiem ile już zużyłam buteleczek. Ogólnie do Resibo mam słabość, ostatnio pisałam o ich nowym serum :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już od dawna mam na niego ochotę i pewnie kupiłabym go sobie teraz jako prezent urodzinowy, jednak wyjeżdżam na kilka tygodni i chcę ograniczyć bagaż i wolę wziąć coś sprawdzonego. Jednak po powrocie nie ma możliwości bym go w końcu nie wypróbowała! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdzieś już o nim czytałam, ale ciągle zapominam się w niego zaopatrzyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz mam powód, aby sięgnąć po kosmetyki Resibo i ten olejek. :) genialny post!

    OdpowiedzUsuń
  9. WoW pierwszy raz mam z nim styczność, ale ta firma jest rewelacyjna więc wiem, że ten olejek to dobre rozwiązanie :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno go kiedyś wypróbuję bo już tyle o nim czytałam :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę go spróbować i porównać do azjatyckich cudów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę mam obawy mimo, ze Resibo mnie kusi czy olejek do demakijażu to dobry pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj kusi! Używałam kremu odżywczego i był super!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie przepadam za olejkami. Myślę, że mojej cerze także by nie podpisywał :-)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo wiele. Dziękuję ♥
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj.
Chętnie Cię odwiedzę. Nie mam nic przeciwko zostawianiu linka do Twojego bloga w komentarzu, ale i bez tego bez problemu Cię znajdę. :)